... -Obiecuję - wypowiedziałam, a chłopak mnie pocałował. Kiedy nagle do drzwi zapukała macocha Edwarda...
-Tak? - zapytał Ed - może pani wejść - powiedział a do pokoju weszła 36 letnia kobieta.
-Bo mi chodzi o to że jest 20, a dom dziecka zamykają o 21 wiec muszę iść odwieść Klaudię. Pożegnajcie się, a za 10 min widzę Klaudię na dole. - uśmiechnęła się po czym przymknęła drzwi.
-Kochanie, jutro idę do nowej szkoły, będzie mniej czasu na spotykanie się, ale proszę już nigdy się nie tnij! - pocałował mnie namiętnie w usta i sprowadził na dół - pamiętaj i zobaczymy się za tydzień w piątek! Pa. - po czym drzwi się zamknęły... Pani Charlott'a mnie podwiozła i na pożegnanie jeszcze powiedziała.
-Kochana trzymaj się tam! Za tydzień ja i Ed przyjedziemy po ciebie - uśmiechnęła się - do widzenia.
- Do zobaczenia! - odpowiedziałam zamknęłam drzwi i weszłam do środka domu.... Mój "pokój" wypełniał smród wilgoci. Wzięłam perfumy i popsikałam wszystko co się da! Poszłam do łazienki którą miałam razem z sąsiadkami z pokoju obok. Umyłam się, wyszłam wzięłam telefon i nagle zadzwoniła Karoline (moja starsza siostra).
*rozmowa tel.*
-Hej kochana, przepraszam ze nie dzwoniłam, ale wiesz niedziela! Co tam u ciebie słonko?
-Jakoś leci... - wystająca nitka z grubych skarpet przewracała sie w moich długich palcach.
-Ojj no weź... Wiem, że coś nie tak, bo słyszę!
-No. Jakoś mi smutno....
-Czekaj... weź włącz laptopa.... Wyśle ci kogoś~.
-Znowu ktoś z 1D? Nie przekonasz mnie do nich.
-Jezu nie marudź. Poczekaj... chwila... chwiluniaaa!!! Już! - we wiadomości od "Karoline Lore Colers" wyświetliło się wielkie zdjęcie:
-Tak? - zapytał Ed - może pani wejść - powiedział a do pokoju weszła 36 letnia kobieta.
-Bo mi chodzi o to że jest 20, a dom dziecka zamykają o 21 wiec muszę iść odwieść Klaudię. Pożegnajcie się, a za 10 min widzę Klaudię na dole. - uśmiechnęła się po czym przymknęła drzwi.
-Kochanie, jutro idę do nowej szkoły, będzie mniej czasu na spotykanie się, ale proszę już nigdy się nie tnij! - pocałował mnie namiętnie w usta i sprowadził na dół - pamiętaj i zobaczymy się za tydzień w piątek! Pa. - po czym drzwi się zamknęły... Pani Charlott'a mnie podwiozła i na pożegnanie jeszcze powiedziała.
-Kochana trzymaj się tam! Za tydzień ja i Ed przyjedziemy po ciebie - uśmiechnęła się - do widzenia.
- Do zobaczenia! - odpowiedziałam zamknęłam drzwi i weszłam do środka domu.... Mój "pokój" wypełniał smród wilgoci. Wzięłam perfumy i popsikałam wszystko co się da! Poszłam do łazienki którą miałam razem z sąsiadkami z pokoju obok. Umyłam się, wyszłam wzięłam telefon i nagle zadzwoniła Karoline (moja starsza siostra).
*rozmowa tel.*
-Hej kochana, przepraszam ze nie dzwoniłam, ale wiesz niedziela! Co tam u ciebie słonko?
-Jakoś leci... - wystająca nitka z grubych skarpet przewracała sie w moich długich palcach.
-Ojj no weź... Wiem, że coś nie tak, bo słyszę!
-No. Jakoś mi smutno....
-Czekaj... weź włącz laptopa.... Wyśle ci kogoś~.
-Znowu ktoś z 1D? Nie przekonasz mnie do nich.
-Jezu nie marudź. Poczekaj... chwila... chwiluniaaa!!! Już! - we wiadomości od "Karoline Lore Colers" wyświetliło się wielkie zdjęcie:
...zaczęłam się śmiać na cały głos. Rozbawił mnie nie jaki "Nialler"... Przy tym zdjęciu usnęłam przed komputerem.
*5 miesięcy później*
Wszystko minęło z prędkością światła. Z Edziem widziałam się ponad 10 razy. Więcej niż sami przypuszczaliśmy!!! Przez te 5 miesięcy czytałam wszystko co możliwe o 1D. Zainteresowali mnie! Od tamtego dnia słucham ich piosenek w każdej wolnej chwili, a mam tych chwil duuużo. Jestem bardzo szczęśliwa, bo dziś po mnie przyjedzie moja nowa "rodzina" kobieta z męszczyzną około 42/44 lat.
Mają nazwisko "Patotes", tak wiem śmieszne nazwisko, ale dla mnie to nie ważne... Ważne dla mnie jest to że będę miała wreście rodzinę!
Przyjechali po mnie. Byłam już spakowana, ubrałam szmaty na siebie i wyszłam z pokoju z miną szczeniaczka, ponieważ sprzątaczka nie pozwoliła mi żebym ciągnęła torbę na kółkach po ziemi ponieważ ona już ją umyła. Więc torba powędrowała pod moją rękę i weszłam do pokoju dyrektora "House of Children" to był niby najlepszy dom dziecka w całej Irlandii. Nagle w rogu pokoju zauważyłam rozmawiających (z wyglądu) młodych ludzi oraz naszą dyrektorkę, kiedy mnie zobaczyła podeszła do mnie, złapała za ramie i podeszła do tych ludzi...
-Klaudia. Więc tak! To jest rodzina Patotes, to jest pani Fregie - wskazała na kobietę która się uśmiechneła - a to jest pan Vincent - wskazała na męszczyznę który popatrzył na mnie błękitnymi tęczówkami, kiedy to nagle.... przed oczami ukazało mi się to:
... Identyko oczy.......... Otrząsnęłam się i nagle już kazano mi wejść do ich auta. Wjechaliśmy do miejscowości albo małej wioski Mullingar. Weszliśmy do mieszkania w którym było przyjemnie. Nie za bogato, ale przyjemnie. Pokazali mi mój pokój, kuchnie, łazienkę oraz salon. Wiem, że to nie wymażony dom, ale wolę to od domu dziecka.
Kiedy już poznałam cały dom, weszłam do swojego już własnego, czystego, bialutko-szaro-czarnego pokoju, i się zaczęłam wypakowywać, kiedy to do pokoju weszła pani Friegie z małym kartonikiem w ręce zasłaniając napis.
-To dla ciebie kochana, na przywitanie ode mnie, a co ci da Vincent tego nie wiem... - wstałam podeszłam do niej i od razu przytuliłam jak najmocniej. Wzięłam pudełko, ni było zbyt duże otworzyłam a przed oczmi ukazało mi się nowe cudo:
-Jezu!!!!!!!!!! Dziękuję bardzo! - wykrzyknęłam, a potem od razu wskoczyłam w ramiona dorosłej kobiety
- Czekaj, a teraz coś ode mnie - do pokoju wszedł dorosły męszczyzna z małym pudełeczkiem......... w małym pudełku znajdowało sie to:
wisiorek!
- Jesteś tym małym diamencikiem w środku. A my jesteśmy tym sercem, czyli zrozum to że my ciebie obdarzymy wielką miłością - na te słowa poleciała mi łza, potem dwie, a nagle polała sie rzeka.... Tak mi jakoś minął dzień! Dziś wstałam i idę do szkoły, mam nadzieję że kogoś fajnego poznam.... Ale tak jakoś ciągle w głowie i siedzi piątka chłopaków, o których nie mogę zapomnieć.....
2 komentarze = next!!!
ZAPRASZAM! ♥





super dawaj kol.
OdpowiedzUsuńGrupa przyjaciół przygotowuje się do mistrzostw. Są beztroskimi surferami mieszkającymi w Kalifornii. Wszystko wydaję się poukładane. Rodzeństwo, które nagle przyjeżdża na mistrzostwa wszystko zmienia. Louis i Carly mają problem z wpasowaniem się w nowe towarzystwo.
OdpowiedzUsuńCzy Vivian, Mia, Zayn, Niall, Harry i Liam zaakceptują ich?
Czy zbliżające się mistrzostwa podzielą przyjaciół?
Czy bliskie relacje pomiędzy zawodnikami niczego nie zniszczą?
Zapraszam na bloga z zupełnie świeżą fabułą! blue-wave-california.blogspot.com Przepraszam, za ewentualny spam :) /Carly