niedziela, 15 września 2013

"Nie możesz tak" rozdział 1

       Jak każda dziewczyna przechodzę dni załamania nerwowego. Ale kiedy się o tym dowiedziałam, moje życie się zmieniło, a rzecz jasna o 180 stopni! To był słoneczny dzień, a w domu dziecka było nudno, że aż głowa bolała. Mój chłopak Edward zaczepił mnie kiedy szliśmy korytarzem do sal lekcyjnych.
-hej kochanie co się stało? Dziś nawet nie zadzwoniłaś- zapytał Edward ze speszoną miną.
-przepraszam, ale dziś mnie głowa boli. Wczoraj ani Karoline, ani Georgia nie zadzwoniły. Wiesz jak mi smutno.- odpowiedziałam, a chłopak złapał mnie za rękę, a ja go przytuliłam - powiedz, że będziesz mnie kochać do końca- powiedziałam
-Kochanie oczywiście, że tak-odpowiedział a na moje ramie poleciała mokra łza


-dobra to może już pójdziemy do klas- powiedziałam, odsunęłam się od chłopaka wytarłam łzy i poprawiłam ubranie.
-dobrze- posłał w moją stronę uśmiech i nagle już go nie było. Wszedł do swojej klasy, na lekcji było nudno, tak samo jak w tym jebniętym domu dziecka. Lekcje się skończyły o 13.50 wbiegłam od razu do pokoju i czekałam na Edward'a. Obiecał mi, niby niespodziankę. Ubrałam jakieś szmaty na siebie i siadłam na łóżku. 10 min, 15 min, 30 min, a jego nadal nie ma! CO się jasna cholera dzieje!?!?!?!?!? Nagle do pokoju wszedł Edward.
-Kochanie gotowa?- podszedł do mnie i mnie pocałował 
-hee tak gotowa- odepchnęłam chłopaka od siebie ten złapał mnie za rękę i wyszliśmy.... szliśmy jakieś 30minut.
-to no tak... ta niespodzianka to... - wskazał jakiś dom
- od dziś tam zamieszkam. Przepraszam, ze ci wcześniej nie powiedziałem, chodź przedstawię cie - zaparłam się nogami- co się dzieje? 
- ja tam nie chcę iść. Przepraszam.
- Oh kochanie nie marudź tylko chodź! 
- no dobrze, ale tylko na chwilkę.
Kiedy weszliśmy do domu, było bardzo cicho i nagle usłyszeliśmy "Edward!!!!" z dużego pokoju... kiedy tam weszliśmy zauważyłam szczęśliwą rodzinkę z dwójką dzieci 
                    -Dzień dobry państwu - powiedziałam z rumieńcem na twarzy, a chłopak mnie przedstawił 
-To moja dziewczyna Klaudia, jeszcze nie znalazła swojej rodziny. Jeżeli pozwolicie, będzie mogła u nas nie raz... - przerwał mu jego ojczym 
- Tak będzie mogła u nas zostawać. Edward'zie chodź pokażemy ci twój pokój - weszliśmy w trójkę na górę i od razu pierwsze drzwi po lewej był pokój Edward'a kiedy do niego weszliśmy na łóżku leżał kotek 
- aha no właśnie, a to jest Flyn - powiedział dorosły mężczyzna
- ale on słodki - powiedział Edward i od razu podszedł no niego 
-kocham koty- dodał
- to ja może was zostawię?- ojczym Edward'a powoli zamykał drzwi
- jeżeli pan chce- odpowiedział Edward
-mów do mnie ojcze, tato jak tam chcesz- przykiwnął głową i z zrozumieniem zamknął drzwi.
Minęło tak jakoś 2 lub 4 godziny, a my siedzieliśmy na kanapie. Ja patrzyłam się na podłogę poprawiając swoje rękawy, żeby Edward niczego nie zobaczył.
- Ej! Co tam skrywasz? Pokaż! Bo jeżeli... - wykrzyknął Ed
-emmm... no nic! - odpowiedziałam kręcąc oczami
- Wiem ze tam coś masz! Pokaż.. Proszę - popatrzył na mnie swoimi oczami no to pokazałam: 
- masz! szczęśliwy?! Już nigdy ci nie pokażę! - wydarłam się mu prosto w twarz.
- kochanie nie rób tego więcej! Nie możesz tak! Rozumiesz? To jest niebezpieczne! Obiecaj mi ze już nigdy tego nie zrobisz! Dla mnie i dla swojego własnego dobra. - powiedział łapiąc mnie za rękę i patrząc w moje oczy. 
-jesteś piękna, słodka, uczciwa, miła, przyjacielska, mądra. Więc czemu się tniesz?- zapytał
- ponieważ nikt mnie nie chce! nikt mnie nie kocha... Chcę mieć matczyną miłość!!!!!! Rozumiesz to? Ty już to masz! A ja nadal nie! To boli, a jak się kaleczę to jest to przyjemniejsze... - odpowiedziałam
- czyli masz tego więcej?!?!?!? A ja nic o tym nie wiedziałem? Proszę pokaż mi gdzie jeszcze masz! Proszę, a udowodnię ci że jednak ktoś ciebie mocno kocha.... - powiedział i wstał, a ja wstałam za nim....
-ale ja się wstydzę! Akurat w tym miejscu okaleczałam się paznokciami... Przepraszam! - powiedziałam a Edward złapał mnie w talli i powiedział na ucho
- kochanie pokaż... Proszę, a ci udowodnię, że jednak ciebie ktoś kocha.....- szepnął, jak powiedział tak zrobiłam..
Ściągnęłam sweter, a potem podkoszulek...

*oczami Edwarda*
Ona jest taka piękna! Nie wiem jak ona może siebie tak krzywdzić! Ale kiedy ściągnęła sweter i podkoszulek zobaczyłem coś co mnie załamało! Nie może tak! 
Podszedłem do niej i pocałowałem okolice obojczyka gdzie były rany. 
-jesteś wariatką którą kocham! Nie powinnaś się kaleczyć! Źle robisz, robiąc tą rzecz, jak ci mogę to inaczej wytłumaczyć? - zapytałem ją
- potrzebuję miłości - odpowiedziała stojąc prawie nago, nie mogłem się na to patrzeć
-kochanie załóż podkoszulek- szepnąłem jej do ucha po czym to wykonała. 
- i obiecaj, że już nigdy się nie okaleczysz
- dobrze. Obiecuję! 

....................................................................


JUTRO DODAM NASTĘPNĄ CZĘŚĆ! Mam nadzieję, że się podoba! PROSZĘ O KOMENTARZE ♥ ;))
5kom = next!

1 komentarz: